|
|
|
Mąż zwraca się do żony: - Kochanie, przyniesiesz mi herbatę? Żona na to: - A czarodziejskie słowo? Mąż: - Biegiem!
- Czemu tak krzyczałe w nocy? - Miałem straszny sen. Śniło mi się, że musze się ożenić! - Z kim? - Znów z tobą!!!
Rozmowa w pociągu: - Ja, proszę pana, najmilsze godziny zawdzięczam filmom. - Nie wiedziałem, że z pana taki kinoman. - To nie ja chodzę do kina, ale moja żona.
Małżonek wraca cichaczem, późno do domu. - Która godzina? -pyta zaspana żona. - Dziesiąta - odpowiada mąż. - Tak? Słyszę że włanie bije pierwsza...? - No przecież zera nie może wybić, kochanie...
- Słuchaj, czy patrzysz swojemu mężowi w oczy podczas stosunku? - Hmm... Raz spojrzałam... Stał w drzwiach.
Podczas kłótni, żona żeby do żywego dopiec mężowi, mówi: - Jak umrzesz, natychmiast wyjdę za mąż! - No wiesz, a co mnie obchodzi nieszczęcie obcego człowieka?!
- Twoja żona opowiada, ze kupisz jej na imieniny futro z norek - Aaaa, niech sobie opowiada...
Wraca mąż wczeniej do domu. Żona bierze wpycha kochanka do piwnicy i wrzuca za nim ubranie. Mąż zauważa jednak obce buty. Porywa siekierę i schodzi do piwnicy Pyta się: - Kto tu?! Ze stojącego w rogu, trzęsącego się worka dochodzi glos: - To myyy, bieeeednee kkaartoffeelkii...
Nie radzę panu palić, pić alkoholu i... kochać się. - mówi lekarz do pacjenta po ciężkiej chorobie. Po dwóch miesiącach wstrzemięźliwoci mężczyzna nie wytrzymał i zapalił papierosa. - No tak, palić to możesz... - dogaduje żona.
Córka wraca wieczorem do domu. Ojciec informuje ją: - Był ten Twój wielbiciel i chciał prosić Cię o rękę. - To bardzo miłe z jego strony, tylko jak ja mogę opucić mamusię? - Możesz ją sobie zabrać.
Znaną malarkę Marię Corelli zapytano kiedy, dlaczego nie wyszła za mąż. - Nie widziałam potrzeby. Niczego mi w domu nie brakuje. Rano pies szczeka, w południe papuga klnie, a wieczorem kot zawsze wraca późno do domu.
Andrzej składał włanie kolejny pocałunek na ustach pani Anny, gdy ta nagle wskazując palcem okno, pisnęła przeraźliwie: - Mój mąż!! Uwodziciel spojrzał na przylepioną do szyby, wykrzywioną ze wciekłoci twarz mężczyzny i mruknął: - A to fujara ze mnie! Przecież on już od pół godziny sterczy nieruchomo morda w oknie, a ja mylałem, że to jaki portret rodzinny...
Skarży się mąż żonie: - Nasz syn znów podbierał mi pieniądze z portfela. - Dlaczego mylisz, że to nasz Kazio? Może to ja wzięłam pieniądze? - broni matka syna. - To niemożliwe, w portfelu tym razem co zostało...
|
|
|